BART MOEYAERT (ur. 1964) miał niespełna szesnaście lat, kiedy wysłał do wydawcy swój pierwszy maszynopis. Jako dziewiętnastolatek opublikował pierwszą powieść Duet met valse note (Duet z fałszywą nutą, 1983). To, że potrafi pisać prosto i zmysłowo o tak rozpoznawalnych tematach, jak miłość, pożegnanie czy samotność, pokazał dopiero dwadzieścia lat później, w debiutanckim tomie poetyckim Verzamel de liefde (Zbieraj miłość 2003), zawierającym wyłącznie wiersze miłosne. Pochodzący z Brugii poeta został w 2006 roku mianowany miejskim poetą Antwerpii – miasta, w którym mieszka od ponad dwudziestu lat. Do drugiego zbioru poezji, Gedichten voor gelukkige mensen (Wiersze dla ludzi szczęśliwych, 2008), zbierającego utwory napisane podczas piastowania tej funkcji, zakradło się po raz pierwszy także zaangażowanie społeczne. Jego twórczość obejmuje, obok powieści i poezji, również sztuki teatralne, scenariusze telewizyjne, antologię poezji oraz przekłady. Dorobek Moeyaerta, przetłumaczony na siedemnaście języków, został uhonorowany m.in. niemiecką nagrodą w dziedzinie literatury dla dzieci i młodzieży Der Deutsche Jugendliteraturpreis. Pisarz był też wielokrotnie nominowany do nagrody im. Hansa Christiana Andersena oraz nagrody im. Astrid Lindgren.

JERZY KOCH jest profesorem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Uniwersytetu Wrocławskiego. Wykłada historię literatury niderlandzkiej, szczególnie XIX i XX wieku, kolonialną literaturę niderlandzką, literaturę południowoafrykańską i afrikaans. Jest tłumaczem literatury niderlandzkiej (przełożył na język polski ponad 20 tytułów), laureatem nagrody im. Martinusa Nijhoffa, przyznawanej przez Fundację Księcia Bernharda (1995). Od 1996 jest członkiem Niderlandzkiego Towarzystwa Literackiego w Lejdzie, a od 2001 roku „badaczem stowarzyszonym” południowoafrykańskiego University of Free State. Jego liczne artykuły ukazywały się w czasopismach fachowych w Belgii, Holandii i RPA. Dwie z jego książek zostały wyróżnione nagrodą Ministra Edukacji Narodowej: Outsider onder de zijnen: vormen van xenofanie in de Afrikaanse roman (2002, Outsider wśród swoich. Formy ksenofanii w powieści afrikaans) i Historia literatury południowoafrykańskiej. Literatura afrikaans XVII-XIX wieku (2004). Jest pierwszym Polakiem, a zarazem pierwszym cudzoziemcem, będącym pełnoprawnym członkiem Południowoafrykańskiej Akademii Nauk i Sztuk (od 2005 roku).

VROUW EN KIND

voor D.


Was je niet liever thuisgebleven?
Had je de oceaan niet moeten laten,
breed als hij is, en heb je onze kou
dan nooit gehaat? Dichtbij de evenaar
is de maan een boot, een hand, een kom.
Daar kan wat in. Veel zorg. Hier niet.
Hier wast de maan als een doof oor.
Ze leunt en luistert niet. Je hebt de man
die jong maar moe was niet gekend.
Hij leed waarschijnlijk aan het draaien
van de aarde. Dat moet haast wel, als je
de waarde van de warmte vergeet en
op een middag vindt dat de zon nu
lang genoeg geschenen heeft. "Hoezo
heb je het koud. Last van mijn blik?
Koud om je hart? Koud als je valt?
Jij was hier nog niet eerder, wel.
Went het een beetje onderhand.
Heb je het naar je zin of niet. Vind je
dit land geen land voor jou misschien,
geen land van melk en honing.
Hoor ik je taal, hoor ik je heimwee,
hoor ik je, hoor ik je, het is je geraden,
van wie is dit kind?" Het duurt geen tel
en de stad is veranderd. Dat dacht ik
vannacht toen de maan hier een oog was,
en boven het land van je moeder een hand.
Een boot. Een kom. Ik vroeg me af
of jij ook na je dood blijft zorgen
voor het kind. En zal ik eens in jouw plaats
vragen wat een ander daarvan vindt?

KOBIETA I DZIECKO

dla D.

Czy nie wolałaś zostać w domu?
Czy nie powinnaś była zostawić oceanu
jakim jest, szerokim, by nigdy nie nienawidzić
naszych chłodów? W pobliżu równika
księżyc jest łodzią, dłonią, miską.
Wiele się tam zmieści. Mnóstwo trosk. Tutaj nie.
Tu księżyc wzbiera jak głuche ucho.
Podpiera się i nie słucha. Nie poznałaś mężczyzny,
młodego, lecz zmęczonego.
Widać cierpiał na obroty
ziemi. Tak pewnie musiało być, skoro
zapominano o wartości ciepła i
pewnego dnia uznano, że słońce świeciło już
wystarczająco długo. „Dlaczego
jest ci zimno? Przeszkadza ci moje spojrzenie?
Chłód wokół serca? Chłód, gdy upadasz?
Właśnie, nigdy wcześniej tu nie byłaś.
Zaraz się przyzwyczaisz.
Podoba ci się tutaj, czy nie? A może
myślisz, że ten kraj nie dla ciebie,
nie płynie mlekiem ani miodem.
Gdy słyszę twój język, słyszę tęsknotę,
gdy słucham ciebie, słyszę ciebie, byłoby dla ciebie lepiej,
czyje to dziecko?” W okamgnieniu
miasto się zmienia. Tak myślałem
dziś w nocy, kiedy księżyc tutaj był okiem,
a nad krajem twojej matki dłonią.
Łodzią. Miską. Zastanawiałem się,
czy po śmierci też będziesz się troszczyć
o dziecko. Na twoim miejscu
zastanowiłbym się, co o tym
wszystkim sądzi ktoś inny?

przekład Jerzy Koch

© 2009 Instytut Książki | design: